Rzeźby i obrazy Mariana Porady
Rzeźbi i maluje z zamiłowaniem. Jest typem współczesnego twórcy ludowego; posiada bogatą wyobraźnię, która pozwala mu na rozwijanie wielu różnorodnych wątków zarówno w tematyce religijnej, jak i świeckiej.
Jest niezrównanym gawędziarzem, autorem Wspomnień chłopskiego syna oraz wyróżnionego w 1974 r. pamiętnika zgłoszonego na konkurs.
Urodził się 1938 r. we wsi Moczydło koło Miechowa, w rodzinie chłopskiej – licznej i bardzo biednej. W wieku 16 lat wyjechał z rodzinnego domu, aby zarabiać na życie. Był tkaczem, górnikiem, zajmował się pracą w polu, murarką. W wojsku zdobył zawód kierowcy, w którym przepracował aż do emerytury, początkowo w Chorzowie, a następnie w Ochotniczej Straży Pożarnej w Sędziszowie.
Jako dziecko rzeźbił podczas pasania krów. Potem nie było czasu. Do rzeźbienia powrócił w 1965 r., gdy urodził mu się syn. Strugał dla niego lalki, ptaszki, konie z wozem i woźnicą. Poważniejsze prace zaczął wykonywać w 1968 r., zachęcony przez komendanta OSP i kierownika miejscowego Domu Kultury. Rok później pokazał je w Muzeum Narodowym w Kielcach uczestnikom ogólnopolskiej konferencji etnograficznej.
Marian Porada rzeźbi głównie w drewnie, ale i w kamieniu. Zimą w kuchni, latem na dworze: – Nie potrzebuję specjalnej pracowni, nawet miejsca dużo nie zajmuję. Ulubione tematy związane są ze środowiskiem wiejskim: rolnik, woźnica, kowal, siewca wiejski muzykant, praczka, strażak – te najlepiej zna i rozumie. Pomysł na rzeźbę, jak powiada, powstaje w głowie: – Mam kawałek drewna, to sobie coś naszkicuję w wyobraźni, a gdy już wiem, co chcę wyrzeźbić, po prostu to robię.
Dużą grupę przedstawień stanowią zwierzęta, zwłaszcza ptaki, które rzeźbi ze szczególnym upodobaniem.
W tematyce religijnej wyróżnia Chrystusa Frasobliwego – napatrzył się na tę figurę w przydrożnej kapliczce, koło której codziennie przechodził. Na zawsze zapamiętał smutek i cierpienie wyrażone sugestywnie przez anonimowego autora. Stara się te uczucia przekazać, najlepiej jak potrafi, we własnych wizerunkach Frasobliwego.
Pierwsze jego prace nie były malowane. Rzeźby o formie mocno uproszczonej nasycał bejcą, zwykle brunatną; twarze, ręce, stopy pozostawiając w naturalnym kolorze drewna. Zaczął je malować, bo oczekiwali tego od niego odbiorcy. Przyznaje jednak, że męczy go dobieranie kolorów, zdecydowanie woli samo rzeźbienie.
Od 1970 r. uczestniczył (jako rzeźbiarz), w ruchu artystycznym dla twórców ludowych, od 1971 r. jako członek STL. Zgromadził ponad 100 dyplomów, świadectw udziału w konkursach (na których wielokrotnie był nagradzany) i wystawach o charakterze lokalnym, wojewódzkim i ogólnopolskim. Brał udział w plenerach rzeźby monumentalnej:
w Zagnańsku, Pińczowie, Nowej Słupii, Piekoszowie, Sędziszowie, Starachowicach, Chełmku i Karpaczu, które wspomina jako ciekawe i bardzo ważne doświadczenie artystyczne. Uczestniczył w kiermaszach i targach sztuki ludowej towarzyszących imprezom folklorystycznym, m.in.: w Koszalinie, Płocku, Poznaniu, Krakowie, Kazimierzu nad Wisłą, Busku, Tokarni i Nowej Słupii.
Szczególnie sobie ceni spotkania z młodzieżą szkolną, na które, jako znany gawędziarz, bywa często zapraszany. Gromadzi wszystkie podziękowania; szczególnie piękne otrzymał w1998 r. od Dyrekcji i Grona Pedagogicznego Szkoły Podstawowej Nr 1 w Sędziszowie – za zainteresowanie uczniów kulturą ludową oraz za wydobycie piękna tkwiącego w każdym kawałku drewna Współpracował ze Spółdzielnią Milenium w Krakowie, Desą i Przedsiębiorstwem Veritas w Warszawie oraz Towarzystwem Przyjaciół Gliwic. Za ich pośrednictwem rzeźby Mariana Porady znane są w kraju i poza jego granicami: w Szwajcarii, Niemczech, Belgii, Holandii, Anglii, Francji, USA, Czechach i byłych republikach ZSSR.
Od 2003 r. zajmuje się także malarstwem. Maluje plakatówkami, temperą - na tekturze, sklejce, desce, płycie pilśniowej, paździerzowej i sporadycznie na płótnie. Gruntuje akrylową farbą do ścian, tło powleka zwykłą farbą wodną. Oprawia je w ramki, własnoręcznie przez siebie wykonane.
Nowa pasja dostarcza mu wiele przyjemności i daje możliwość pełniejszej wypowiedzi. Namalował ponad sto obrazków (różnego formatu), ale nie miał odwagi pokazać ich na wystawie; nie był pewien czy mają jakąś wartość... Zachęcony, zaprezentował je po raz pierwszy w 2007 r., na konkursie ludowej sztuki religijnej w Kielcach, gdzie otrzymał III nagrodę.